Solidarność walczyła o prawa Milicji Obywatelskiej - mówił w programie "Radio Szczecin na Wieczór" członek komitetu strajkowego w Stoczni Szczecińskiej.
Tym samym, jak tłumaczył Andrzej Milczanowski, działacze opozycji pomogli milicjantom zorganizować strajk głodowy tuż przed wprowadzeniem stanu wojennego w 1981 roku. Protest zaczął się 9 grudnia, funkcjonariusze MO chcieli mieć swoje związki zawodowe, a to im się należało - mówił Andrzej Milczanowski.
- Zarówno prezydium komisji stoczniowej Solidarności, jak i sama komisja licząca kilkadziesiąt osób, jednoznacznie poparła dążenie do rejestracji Niezależnego Samorządnego Związku Zawodowego Funkcjonariuszy Milicji Obywatelskiej. Jak i w późniejszych oświadczeniach, protestowała przeciwko stosowaniu szykan i zwalnianiu z pracy - mówi Milczanowski.
Idea powstania wolnych związków zawodowych w Milicji Obywatelskiej ma swój początek w Katowicach. Oficerowie MO wskazali dyżurnego jednostki w Szopienicach winnego śmierci jednego z działaczy opozycji. Chcieli zrobić z niego kozła ofiarnego, na co nie było zgody - mówił Zdzisław Łakomski ze Stowarzyszenia Byłych Funkcjonariuszy MO Represjonowanych za Działalność Związkową i Polityczną "Godność".
- Wzięli tego zwykłego dyżurnego, który miał wtedy dyżur, zaprowadzili do prokuratury i posadzili go. Myśmy powiedzieli: nie, dlaczego, z jakiej racji, że człowiek zmarł, to milicjant musi iść do więzienia? Kto go będzie bronił, bo związków zawodowych nie mamy. Chcemy mieć związki, które będą nas bronić - opowiada Łakomski.
W stanie wojennym internowano 25 milicjantów za poparcie dla idei Solidarności.
- Zarówno prezydium komisji stoczniowej Solidarności, jak i sama komisja licząca kilkadziesiąt osób, jednoznacznie poparła dążenie do rejestracji Niezależnego Samorządnego Związku Zawodowego Funkcjonariuszy Milicji Obywatelskiej. Jak i w późniejszych oświadczeniach, protestowała przeciwko stosowaniu szykan i zwalnianiu z pracy - mówi Milczanowski.
Idea powstania wolnych związków zawodowych w Milicji Obywatelskiej ma swój początek w Katowicach. Oficerowie MO wskazali dyżurnego jednostki w Szopienicach winnego śmierci jednego z działaczy opozycji. Chcieli zrobić z niego kozła ofiarnego, na co nie było zgody - mówił Zdzisław Łakomski ze Stowarzyszenia Byłych Funkcjonariuszy MO Represjonowanych za Działalność Związkową i Polityczną "Godność".
- Wzięli tego zwykłego dyżurnego, który miał wtedy dyżur, zaprowadzili do prokuratury i posadzili go. Myśmy powiedzieli: nie, dlaczego, z jakiej racji, że człowiek zmarł, to milicjant musi iść do więzienia? Kto go będzie bronił, bo związków zawodowych nie mamy. Chcemy mieć związki, które będą nas bronić - opowiada Łakomski.
W stanie wojennym internowano 25 milicjantów za poparcie dla idei Solidarności.

Radio Szczecin
