Coraz więcej osób zgłasza się na terapię środowiskową. To wsparcie koncentruje się na pracy w naturalnym otoczeniu pacjentów.
- Kiedyś było to kilku pacjentów dziennie teraz nawet kilkudziesięciu - przyznaje dr n. med. Artur Reginia, psychiatra koordynujący leczenie środowiskowe w Centrum Zdrowia Psychicznego. - Wizyty odbywają się w taki sposób, że każda osoba, która się do nas zgłosi w ciągu kilku tygodni, zazwyczaj to są dwa, trzy tygodnie, otrzymuje wizytę, jedzie lekarz na wizytę, przeprowadza i ocenia, czy dana osoba wymaga dalej takiego leczenia.
- Jednak by to wsparcie otrzymać, trzeba spełnić konkretne kryteria - dodaje dr Reginia. - To są osoby, które mają na przykład ograniczoną ruchomość, mobilność. Osoby starsze, osoby po urazach, wypadkach. Osoby, które z jakiegoś powodu na przykład choroby psychicznej, takie jak schizofrenia, ich sfera woli jest na tyle wyhamowana, że te osoby same z siebie nie zgłoszą się do lekarza psychiatry.
Według WHO, na świecie na depresję choruje prawie 350 mln ludzi. Do 2030 roku ma być najczęściej występującą chorobą.
Edycja tekstu: Piotr Kołodziejski
- Jednak by to wsparcie otrzymać, trzeba spełnić konkretne kryteria - dodaje dr Reginia. - To są osoby, które mają na przykład ograniczoną ruchomość, mobilność. Osoby starsze, osoby po urazach, wypadkach. Osoby, które z jakiegoś powodu na przykład choroby psychicznej, takie jak schizofrenia, ich sfera woli jest na tyle wyhamowana, że te osoby same z siebie nie zgłoszą się do lekarza psychiatry.
Według WHO, na świecie na depresję choruje prawie 350 mln ludzi. Do 2030 roku ma być najczęściej występującą chorobą.
Edycja tekstu: Piotr Kołodziejski

Radio Szczecin
