"Z zażenowaniem czytam Państwa kolejne skargi, petycje i listy otwarte" - tak przewodniczący Rady Miasta Bazyli Baran odpowiada na zarzuty Rady Rodziców z Państwowej Szkoły Muzycznej I stopnia.
W całej sprawie chodzi o konflikt większości rodziców i nauczycieli z Wydziałem Oświaty Urzędu Miasta o odwołanego dyrektora placówki Pawła Majewskiego.
Protestujący zarzucili Baranowi, że podczas sesji Rady Miasta "jego wypowiedzi i sposób prowadzenia obrad, jednoznacznie świadczyły o poparciu jednej ze stron sporu".
Według Barana, uczniowie nie powinni podpisywać listy poparcia dla odwołanego dyrektora szkoły, Pawła Majewskiego. Jak pisze: "Zawsze szanowałem prawo rodziców do kształtowania postaw obywatelskich swoich dzieci. Nie jestem jednak przekonany, że dzieci świadomie i z zaangażowaniem podpisywały, w niektórych przypadkach nawet po kilka razy, petycję przygotowaną przez Radę Rodziców".
Bazyli Baran "z ubolewaniem przyjmuje fakt, że w Szczecinie są tacy nauczyciele, którzy do realizacji swoich celów potrafią wykorzystać dzieci".
Rada Rodziców twierdzi, że Baran nazwał ich "grupą krzykaczy", on sam odpowiada, że "jest to zwykłe kłamstwo".
Ta wymiana korespondencji to ciąg dalszy walki większości rodziców i nauczycieli uczących w szkole o przywrócenie odwołanego szefa placówki Pawła Majewskiego. Ich zdaniem, Wydział Oświaty Urzędu Miasta manipulował konkursem na dyrektora, skargę w tej sprawie otrzymał wojewoda zachodniopomorski.
Bazyli Baran w swoim piśmie nie odnosi się to tych zarzutów.
Protestujący zarzucili Baranowi, że podczas sesji Rady Miasta "jego wypowiedzi i sposób prowadzenia obrad, jednoznacznie świadczyły o poparciu jednej ze stron sporu".
Według Barana, uczniowie nie powinni podpisywać listy poparcia dla odwołanego dyrektora szkoły, Pawła Majewskiego. Jak pisze: "Zawsze szanowałem prawo rodziców do kształtowania postaw obywatelskich swoich dzieci. Nie jestem jednak przekonany, że dzieci świadomie i z zaangażowaniem podpisywały, w niektórych przypadkach nawet po kilka razy, petycję przygotowaną przez Radę Rodziców".
Bazyli Baran "z ubolewaniem przyjmuje fakt, że w Szczecinie są tacy nauczyciele, którzy do realizacji swoich celów potrafią wykorzystać dzieci".
Rada Rodziców twierdzi, że Baran nazwał ich "grupą krzykaczy", on sam odpowiada, że "jest to zwykłe kłamstwo".
Ta wymiana korespondencji to ciąg dalszy walki większości rodziców i nauczycieli uczących w szkole o przywrócenie odwołanego szefa placówki Pawła Majewskiego. Ich zdaniem, Wydział Oświaty Urzędu Miasta manipulował konkursem na dyrektora, skargę w tej sprawie otrzymał wojewoda zachodniopomorski.
Bazyli Baran w swoim piśmie nie odnosi się to tych zarzutów.

Radio Szczecin
