15 lat za kratkami spędzi 27-letni Michał S. - orzekł szczeciński Sąd Okręgowy. Mężczyzna jest winny zabójstwa byłego bramkarza Chemika Police Marcina Ochala.
Podczas dzisiejszej rozprawy skazany wyraził skruchę, jednak do końca procesu utrzymywał, że śmierć sportowca była przypadkowa.
Rok temu przed Klubem 83 w Policach doszło do bójki. 26-letni Michał S. śmiertelnie ranił nożem Marcina Ochala. Pokrzywdzony zmarł w szpitalu. Przed ogłoszeniem wyroku sąd przesłuchał ostatniego świadka - brata oskarżonego.
Bogdan S. początkowo odmówił składania zeznań. Dziś jednak bronił brata. - Za dziewczynę, którą się kocha i za dziecko zrobi się dużo rzeczy. I na pewno było tak, że wziął ten nóż i na pewno brat pomyślał, że ich nastraszy, żeby uciekli - mówił.
Sędzia Józef Grocholski nie miał jednak wątpliwości, co do zamiarów oskarżonego. - Przy tym wbitym nożu oskarżony częściowo go cofając, jeszcze raz go dopchnął do klatki piersiowej, uszkadzając serce w drugim miejscu - tłumaczył Grocholski.
Podczas odczytywania wyroku policjanci sądowi musieli wyprowadzić narzeczoną oskarżonego.
Wyrok jest nieprawomocny - strony nie wykluczają apelacji. Prokurator Małgorzata Wilszyc wnioskowała o surowszą karę. - Są jakieś okoliczności łagodzące, natomiast nie wiem czy one uzasadniały karę 15 lat pozbawienia wolności. Ja nie wnosiłam kary dożywocia, ale 25 lat pozbawienia wolności - powiedziała Wilszyc.
- Było wiele okoliczności łagodzących - uważa obrońca Michał Lizak. - Nie mieliśmy tu do czynienia z klasyczną biało-czarną sytuacją. Sąd wskazał na udział osób trzecich, stąd ten wymiar kary.
Rodzina i przyjaciele zamordowanego piłkarza wyszli w trakcie odczytywania uzasadnienia wyroku. Sportowiec grał w podstawowym składzie Chemika Police w rundzie jesiennej sezonu 2009/2010.
Rok temu przed Klubem 83 w Policach doszło do bójki. 26-letni Michał S. śmiertelnie ranił nożem Marcina Ochala. Pokrzywdzony zmarł w szpitalu. Przed ogłoszeniem wyroku sąd przesłuchał ostatniego świadka - brata oskarżonego.
Bogdan S. początkowo odmówił składania zeznań. Dziś jednak bronił brata. - Za dziewczynę, którą się kocha i za dziecko zrobi się dużo rzeczy. I na pewno było tak, że wziął ten nóż i na pewno brat pomyślał, że ich nastraszy, żeby uciekli - mówił.
Sędzia Józef Grocholski nie miał jednak wątpliwości, co do zamiarów oskarżonego. - Przy tym wbitym nożu oskarżony częściowo go cofając, jeszcze raz go dopchnął do klatki piersiowej, uszkadzając serce w drugim miejscu - tłumaczył Grocholski.
Podczas odczytywania wyroku policjanci sądowi musieli wyprowadzić narzeczoną oskarżonego.
Wyrok jest nieprawomocny - strony nie wykluczają apelacji. Prokurator Małgorzata Wilszyc wnioskowała o surowszą karę. - Są jakieś okoliczności łagodzące, natomiast nie wiem czy one uzasadniały karę 15 lat pozbawienia wolności. Ja nie wnosiłam kary dożywocia, ale 25 lat pozbawienia wolności - powiedziała Wilszyc.
- Było wiele okoliczności łagodzących - uważa obrońca Michał Lizak. - Nie mieliśmy tu do czynienia z klasyczną biało-czarną sytuacją. Sąd wskazał na udział osób trzecich, stąd ten wymiar kary.
Rodzina i przyjaciele zamordowanego piłkarza wyszli w trakcie odczytywania uzasadnienia wyroku. Sportowiec grał w podstawowym składzie Chemika Police w rundzie jesiennej sezonu 2009/2010.

Radio Szczecin