Dwutygodniowy łabędź, który przyszedł na świat w wylęgarce szczecińskiej fundacji Ratujmy Ptaki, znalazł nowy dom. Wkrótce czeka go podróż na Śląsk do Schroniska dla Dzikich Zwierząt w Mikołowie.
Na razie jeszcze Gustaw pluska się w wannie i biega po dywanie domu pani Zofii Brzozowskiej. Jak do niej trafił? Prawdopodobnie jajo wykradły z gniazda lisy lub jenoty. Potem porzuciły nad jeziorem w Świdwie. Tam znaleźli je ludzie. - Przyszli do mnie... z piszczącym jajkiem - opowiada łabędzia opiekunka. - Nad ranem wykluł się łabędź.
I tak Gustaw zadomowił się w kuchni przy ulicy Szafera. Niestety mieszkanie w bloku stało się już dla niego za małe. Ptak musi je opuścić. Rozstanie z panią Zofią będzie trudne. - Lubi być na rękach, chodzi przy nodze i traktuje mnie po prostu jak matkę - przyznaje Brzozowska.
W Mikołowie będzie jednak miał szansę założyć własną rodzinę. Historię łabędzia pierwsza opisała "Gazeta Wyborcza".
I tak Gustaw zadomowił się w kuchni przy ulicy Szafera. Niestety mieszkanie w bloku stało się już dla niego za małe. Ptak musi je opuścić. Rozstanie z panią Zofią będzie trudne. - Lubi być na rękach, chodzi przy nodze i traktuje mnie po prostu jak matkę - przyznaje Brzozowska.
W Mikołowie będzie jednak miał szansę założyć własną rodzinę. Historię łabędzia pierwsza opisała "Gazeta Wyborcza".

Radio Szczecin