Dwie Polki ewakuowane z Kabulu na pokładzie czeskiego samolotu wojskowego są już w Pradze. Obie kobiety, a także afgańskiego męża jednej z nich objął opieką polski konsul generalny w Pradze.
- Mam nadzieję, że za kilka godzin będą mogli cieszyć się w swoich rodzinach ze szczęśliwego powrotu. Trzeba podziękować naszym przyjaciołom i sojusznikom z Republiki Czeskiej za pomoc - powiedział polski Konsul Generalny w Pradze.
Ewakuowane z Afganistanu Polki mówiły o trudnościach w drodze na lotnisko w Kabulu.
- Talibów nie interesowało to, że ktoś ma gdzieś jechać. Było trochę czekania i przepychania się przez tłum. Były wystrzały i bardzo duże zamieszanie, bo na lotnisku koczuje wiele osób. Akcja ewakuacyjna została jednak świetnie przeprowadzona. Już międzylądowanie w Baku, gdzie tankowaliśmy, dało nam takie poczucie, że wrócimy do domu - mówiły.
Wiceszef MSZ Marcin Przydacz powiedział, że Polska na bieżąco sprawdza prośby o ewakuację z Afganistanu opanowanego niemal w całości przez talibów.
- Dziś i w ostatnich dniach zgłaszają się do nas nowe osoby, oczywiście one po odpowiedniej weryfikacji są i będą poddawane ewakuacji - powiedział wiceminister.
Przydacz przyznał, że dynamika sytuacji w Afganistanie zaskoczyła wszystkich.
W Warszawie decyzja o ewakuacji zapadła w weekend, ale sama operacja wymagała odpowiednich przygotowań i aktywności dyplomatycznej.
Polska wysłała do Afganistanu trzy wojskowe samoloty.
Wiceszef dyplomacji zapewnił, że przedstawiciele naszego państwa aktywnie pracują w ramach tej misji, ale ze względów bezpieczeństwa nie ujawnił szczegółów jej przebiegu.
Jak przypomniał, najbardziej zagrożona część miejscowych współpracowników polskich żołnierzy została ewakuowana z Afganistanu już w czerwcu.
Drugim lotem ewakuacyjnym przeprowadzonym przez Czechy przyleciało we wtorek do Pragi 87 osób.

Radio Szczecin
