Radio SzczecinRadio Szczecin » Polska i świat
Reklama
Zobacz
Autopromocja
Zobacz
Reklama
Zobacz

Wszystkie zwierzęta - chodziło głównie o psy rasy bulterier i staffordshire bulterier - trzymane były w wiejskim domku o powierzchni ok. 30 m kw. źródło: https://pixabay.com/pl/7096504/TerriAnneAllen/CC0 - domena publiczna
Wszystkie zwierzęta - chodziło głównie o psy rasy bulterier i staffordshire bulterier - trzymane były w wiejskim domku o powierzchni ok. 30 m kw. źródło: https://pixabay.com/pl/7096504/TerriAnneAllen/CC0 - domena publiczna
Dwie osoby oskarżyła białostocka prokuratura o znęcanie się nad psami, w ramach prowadzonej legalnie hodowli.To dwie kobiety - matka i córka - w wieku 42 i 21 lat.
Jak ustalili śledczy, hodowlę w Folwarkach Małych niedaleko Zabłudowa prowadziły od marca do października 2019 r. Na 30-tu metrach kwadratowych było 26 psów, głównie bulterierów.

Jak poinformował szef Prokuratury Rejonowej w Białymstoku Karol Radziwonowicz, zarzut obejmuje czas od marca do października 2019 roku i dotyczy prowadzenia hodowli psów we wsi Folwarki Małe.

Prokuratura oskarżyła dwie kobiety o to, że znęcały się nad psami. Wszystkie zwierzęta - chodziło głównie o psy rasy bulterier i staffordshire bulterier - trzymane były w wiejskim domku o powierzchni ok. 30 m kw.

W opisie zarzutów jest mowa o zanieczyszczonych psimi odchodami pomieszczeniach, gdzie było duże stężenie amoniaku w powietrzu i gdzie znajdowały się też niebezpieczne dla zwierząt przedmioty, a także przetrzymywaniu psów w dużym zagęszczeniu i hałasie. Część z nich trzymana była w małych i brudnych tzw. transporterach.

Według ustawy o ochronie zwierząt, grozi za to do trzech lat więzienia.

Według ustaleń prokuratury, działalność była prowadzona w ramach zarejestrowanych dwóch hodowli, które miały być przeniesione z innej miejscowości, gdzie - według wyjaśnień oskarżonych - doszło do zabicia trzech psów. Sprawa została przez właścicielki zgłoszona na policję. Domek w Folwarkach Małych miał być dopiero przystosowany do potrzeb hodowli.

Sprawę do białostockiego Towarzystwa Opieki nad Zwierzętami zgłosił mieszkaniec sąsiedniej wsi, który znalazł na swojej posesji suczkę - jak się potem okazało - z tej hodowli.

Prezes TOZ w Białymstoku, Anna Jaroszewicz mówiła, że suczka była nieco zaniedbana, wszystko wskazywało, że niedawno urodziła szczeniaki. Dodatkowo był to rasowy pies, więc - jak relacjonowała Jaroszewicz - pojawiło się pytanie, co taki pies robi na wsi.

Dzięki temu, że zwierzę miało też czipa, udało się dotrzeć do właścicielki. Jaroszewicz dodała, że jej podejrzenie podczas oddawania psa wzbudziła rozmowa z właścicielką, a także miejsce, w którym pies miał przebywać.

Obecnie psy są w tzw. domach tymczasowych.
Relacja Matry Nazarko (IAR)

Najnowsze Szczecin Region Polska i świat Sport Kultura Biznes

Autopromocja
Zobacz
Reklama
Zobacz

radioszczecin.tv

Najnowsze podcasty