Właściciele i opiekunowie kotów, u których potwierdzono zakażenie wirusem ptasiej grypy zostaną objęci nadzorem epidemiologicznym - poinformował Główny Inspektorat Sanitarny.
Te osoby mogą spodziewać się telefonu od Sanepidu z pytaniami o stan zdrowia i samopoczucie. Na razie, zakażenie potwierdzono u kilkunastu kotów. Do tej pory w Polsce nie odnotowano jednak przypadków przenoszenia wirusa z kota na kota, a tym bardziej z kota na człowieka.
- Warto jednak zadbać o nasze zwierzęta i po powrocie ze spaceru dokładnie umyć nie tylko ręce - radzi Dominika Łatak-Glonek z małopolskiego Sanepidu.
Wstępne badania nad wirusem ptasiej grypy u kotów prowadzili naukowcy z Krakowa i Gdańska. Jedną z prawdopodobnych dróg, którą przenosi się zakażenie, jest pokarm. Przebadano jednak zaledwie 5 próbek mięsa, które było podawane chorym kotom. Profesor Krzysztof Pyrć z Uniwersytetu Jagiellońskiego (który kierował pracami jednego z trzech zespołów) podkreśla, że wciąż nie można wykluczyć, że mięso w sklepie było zdrowe, a patogen przedostał się do niego później, już bezpośrednio od zakażonych kotów.
- Warto jednak zadbać o nasze zwierzęta i po powrocie ze spaceru dokładnie umyć nie tylko ręce - radzi Dominika Łatak-Glonek z małopolskiego Sanepidu.
Wstępne badania nad wirusem ptasiej grypy u kotów prowadzili naukowcy z Krakowa i Gdańska. Jedną z prawdopodobnych dróg, którą przenosi się zakażenie, jest pokarm. Przebadano jednak zaledwie 5 próbek mięsa, które było podawane chorym kotom. Profesor Krzysztof Pyrć z Uniwersytetu Jagiellońskiego (który kierował pracami jednego z trzech zespołów) podkreśla, że wciąż nie można wykluczyć, że mięso w sklepie było zdrowe, a patogen przedostał się do niego później, już bezpośrednio od zakażonych kotów.

Radio Szczecin