Do rodzinnej tragedii doszło w Chełmnie w mieszkaniu znajdującym się na parterze dwukondygnacyjnego budynku w centrum miasta.
Nie żyją dzieci w wieku 11, 12 i około 3 lat oraz ich 31-letnia matka. Rzeczniczka Komendy Wojewódzkiej Państwowej Straży Pożarnej w Toruniu, starsza brygadier Małgorzata Jaroszka-Krzemkowska powiedziała, że na ciała ofiar strażacy natrafili po godzinie 17, kiedy siłowo weszli do mieszkania.
- Możemy mówić o tlenku węgla, który zatruł śmiertelnie, wydzielił się prawdopodobnie z paleniska gazowego. Właśnie taki system ogrzewania miał to mieszkanie - przyznała st. bryg. Małgorzata Jaroszka-Krzemkowska.
Strażacy przybyli na miejsce po zgłoszeniu członka rodziny ofiar, że nie ma z nimi kontaktu. Już przy wejściu było czuć, że stężenie czadu jest bardzo wysokie, co oznacza, że mógł wydobywać się od dłuższego czasu.
- Ten gaz musiał się nagromadzić, żeby uzyskać takie duże stężenie, a dawka 900 ppm to jest dawka można rzec śmiertelna - dodała st. bryg. Małgorzata Jaroszka-Krzemkowska.
Czynności na miejscu prowadzi policja.
Edycja tekstu: Piotr Kołodziejski
- Możemy mówić o tlenku węgla, który zatruł śmiertelnie, wydzielił się prawdopodobnie z paleniska gazowego. Właśnie taki system ogrzewania miał to mieszkanie - przyznała st. bryg. Małgorzata Jaroszka-Krzemkowska.
Strażacy przybyli na miejsce po zgłoszeniu członka rodziny ofiar, że nie ma z nimi kontaktu. Już przy wejściu było czuć, że stężenie czadu jest bardzo wysokie, co oznacza, że mógł wydobywać się od dłuższego czasu.
- Ten gaz musiał się nagromadzić, żeby uzyskać takie duże stężenie, a dawka 900 ppm to jest dawka można rzec śmiertelna - dodała st. bryg. Małgorzata Jaroszka-Krzemkowska.
Czynności na miejscu prowadzi policja.
Edycja tekstu: Piotr Kołodziejski

Radio Szczecin