Studenci będą mogli zostać oficerami rezerwy Wojska Polskiego.
Na wybranych uczelniach cywilnych zostanie uruchomiony pilotażowy program szkół podchorążych rezerwy. W pierwszym roku pilotażu w szkoleniu weźmie udział około 300 ochotników.
Aby wstąpić do szkoły Podchorążych Rezerwy, ochotnik będzie musiał wcześniej ukończyć prawie miesięczne, intensywne szkolenie podstawowe. Sama szkoła podchorążych potrwa trzy lata, co przekłada się na około 140 dni zajęć. Co miesiąc studenci otrzymają 1000 złotych stypendium, o ile później zdecydują się wstąpić w szeregi wojskowych rezerw.
- Przez ten czas studiów to jest już poważny zastrzyk dla tych wszystkich, którzy studiują na uczelni cywilnej, ale będą chcieli się kształcić i zdobywać umiejętności jako wojskowi - powiedział wicepremier i minister obrony narodowej Władysław Kosiniak-Kamysz.
Szkoły Podchorążych mają być receptą na niedobór kadry oficerskiej.
- W Wojsku Polskim oficerowie stanowią około 13 procent stanu. Jest to najniższy wskaźnik w NATO - dodaje generał Wiesław Kukuła, szef sztabu generalnego Wojska Polskiego.
Wojsko szczególnie liczy na ochotników z uczelni technicznych, którzy po zaliczeniu kursu i egzaminów oficerskich zostaną podporucznikami rezerwy.
Według planów Ministerstwa Obrony Narodowej i Wojska Polskiego armia w czasie pokoju ma liczyć 500 tys. żołnierzy. Około 200 tys. żołnierzy będzie pełnić służbę w rozmaitych formach rezerwy - np. stałej rezerwie oraz rezerwie wysokiej gotowości.
Aby wstąpić do szkoły Podchorążych Rezerwy, ochotnik będzie musiał wcześniej ukończyć prawie miesięczne, intensywne szkolenie podstawowe. Sama szkoła podchorążych potrwa trzy lata, co przekłada się na około 140 dni zajęć. Co miesiąc studenci otrzymają 1000 złotych stypendium, o ile później zdecydują się wstąpić w szeregi wojskowych rezerw.
- Przez ten czas studiów to jest już poważny zastrzyk dla tych wszystkich, którzy studiują na uczelni cywilnej, ale będą chcieli się kształcić i zdobywać umiejętności jako wojskowi - powiedział wicepremier i minister obrony narodowej Władysław Kosiniak-Kamysz.
Szkoły Podchorążych mają być receptą na niedobór kadry oficerskiej.
- W Wojsku Polskim oficerowie stanowią około 13 procent stanu. Jest to najniższy wskaźnik w NATO - dodaje generał Wiesław Kukuła, szef sztabu generalnego Wojska Polskiego.
Wojsko szczególnie liczy na ochotników z uczelni technicznych, którzy po zaliczeniu kursu i egzaminów oficerskich zostaną podporucznikami rezerwy.
Według planów Ministerstwa Obrony Narodowej i Wojska Polskiego armia w czasie pokoju ma liczyć 500 tys. żołnierzy. Około 200 tys. żołnierzy będzie pełnić służbę w rozmaitych formach rezerwy - np. stałej rezerwie oraz rezerwie wysokiej gotowości.
Edycja tekstu: Michał Król

Radio Szczecin