Mijają cztery lata od pełnoskalowego ataku Rosji na Ukrainę. Ukraińcy stawiają opór od ponad 1460 dni.
Cztery lata wojny, która zmieniła granice, miasta i ludzkie losy, ale przede wszystkim zmieniła to, co dla wielu stało się w życiu najważniejsze.
Przełomu w konflikcie nie przynoszą prowadzone od wielu miesięcy pokojowe rokowania. Te, które odbyły się w ostatnich dniach nie przyniosły żadnych konkretów. Władze w Kijowie zapewniają jednak, że są gotowe do dalszych rozmów.
Rosja napadła na Ukrainę 24 lutego 2022 roku. Kreml sprzeciwiał się zbliżaniu Ukrainy do NATO i Unii Europejskiej oraz chciał utrzymać ją w swojej strefie wpływów.
Władze Rosji uzasadniały inwazję m.in. "zagrożeniem ze strony Zachodu" i potrzebą "ochrony ludności rosyjskojęzycznej", jednak większość państw i ekspertów uznaje atak za próbę podporządkowania Ukrainy i odbudowy rosyjskiej dominacji w regionie.
Autorka edycji: Joanna Chajdas, Piotr Kołodziejski
- Staliśmy się bardziej zjednoczeni, pojawiło się większe zrozumienie tego, co się dzieje i zrozumienie, że musimy być jednością aż do naszego zwycięstwa. - Myślę, że choć nie codziennie, to staramy się częściej pamiętać, że nasza siła tkwi w jedności - mówią Ukraińcy.
- Nie widać szans na szybkie i sprawiedliwe zakończenie wojny na Ukrainie - mówią zgodnie eksperci od wojskowości. 24 lutego miną cztery lata od momentu rozpoczęcia przez Federację Rosyjską Specjalnej Operacji Wojskowej, bo tak kremlowska propaganda określa działania prowadzone na terytorium Ukrainy.
Eksperci niemal identycznie oceniają to, co dzieje się u naszych wschodnich sąsiadów. Żadna ze stron nie ma znacznej przewagi na froncie. - Zdobywanie jakichś malutkich miasteczek, wiosek, kilkudziesięciu kilometrów kwadratowych terenu to nie jest przełom w wojnie - ocenia Bartosz Głowacki z magazynu "Raport", a redaktor naczelny "Nowej Techniki Wojskowej" Mariusz Cielma dodaje, brak postępów na froncie nie zapowiada, niestety, szybkiego końca konfliktu.
- Oczywiście to źle brzmi, bo mamy świadomość tego, że to jest konflikt krwawy, nieszczęście dla całego narodu, dla struktury państwa, dla jego przyszłości, ale takie są dzisiaj realia - przyznał Cielma.
Przełomu w konflikcie nie przynoszą prowadzone od wielu miesięcy pokojowe rokowania. Te, które odbyły się w ostatnich dniach nie przyniosły żadnych konkretów. Władze w Kijowie zapewniają jednak, że są gotowe do dalszych rozmów.
Rosja napadła na Ukrainę 24 lutego 2022 roku. Kreml sprzeciwiał się zbliżaniu Ukrainy do NATO i Unii Europejskiej oraz chciał utrzymać ją w swojej strefie wpływów.
Władze Rosji uzasadniały inwazję m.in. "zagrożeniem ze strony Zachodu" i potrzebą "ochrony ludności rosyjskojęzycznej", jednak większość państw i ekspertów uznaje atak za próbę podporządkowania Ukrainy i odbudowy rosyjskiej dominacji w regionie.
Autorka edycji: Joanna Chajdas, Piotr Kołodziejski

Radio Szczecin