Resort skarbu dołożył po cichu PLL LOT 200 milionów złotych - pisze "Gazeta Wyborcza". Dziennik wyjaśnia, że firma od dwóch lat jest w trudnej sytuacji finansowej. Potrzebowała pieniędzy na samoloty - brazylijskie embraery. Skarb państwa, który ma ponad 90 procent udziałów postanowił pomóc - czytamy w "Gazecie Wyborczej".
Według dziennika wszystko odbyło się tak, by obejść unijne przepisy. Komisja Europejska ściga bowiem Czechy i Węgry za zakazaną pomoc dla linii lotniczych.
LOT ma spółkę - córkę, która zajmuje się m.in. dowożeniem bagaży i sprzątaniem samolotów. Spółka córka utworzyła kolejną spółkę-wnuczkę i to ona dostała od resortu ponad 200 milionów złotych. Za tę kwotę odkupiła swoją spółkę-matkę - odpowiedzialną do przewóz bagaży. W rezultacie - pisze dziennik - LOT dostał 200 milionów, a państwo, tak jak na początku, jest właścicielem wszystkich spółek.
Gazeta zaznacza, że według zapewnień resortu skarbu, transakcje były przeprowadzone na warunkach rynkowych, a państwo w przyszłości na nich zarobi, gdy będzie prywatyzować LOT i podspółki.
LOT ma spółkę - córkę, która zajmuje się m.in. dowożeniem bagaży i sprzątaniem samolotów. Spółka córka utworzyła kolejną spółkę-wnuczkę i to ona dostała od resortu ponad 200 milionów złotych. Za tę kwotę odkupiła swoją spółkę-matkę - odpowiedzialną do przewóz bagaży. W rezultacie - pisze dziennik - LOT dostał 200 milionów, a państwo, tak jak na początku, jest właścicielem wszystkich spółek.
Gazeta zaznacza, że według zapewnień resortu skarbu, transakcje były przeprowadzone na warunkach rynkowych, a państwo w przyszłości na nich zarobi, gdy będzie prywatyzować LOT i podspółki.

Radio Szczecin