Pociąg "Kossak" z Przemyśla przyjechał do Szczecina spóźniony o prawie sześć godzin. Miał być w sobotę wieczorem, a dotarł w niedzielę nad ranem.
To dlatego, że w okolicach Poznania burza powaliła drzewo na tory. Niektórzy jechali ponad 20 godzin.
- Na dworcu była masakra, bo mówili co chwilę, że pociąg będzie za 15 minut i czekaliśmy. Jechaliśmy z Tarnobrzega ponad 20 godzin. Jestem wyczerpana i mam dość polskich kolei na najbliższe pięć lat - mówiła jedna z pasażerek pociągu.
Z powodu nawałnicy zalane są szpitale i dworzec PKP w Poznaniu. W Wielkopolsce strażacy wyjeżdżali 700 razy do wyrwanych drzew i podtopionych piwnic. W jednej wsi na Dolnym Śląsku woda zalała kilkanaście domów. Burza oszczędziła Pomorze Zachodnie - od soboty było około 20 interwencji przy połamanych gałęziach. W gminie Kołbaskowo nie było prądu, do 9 Enea usunęła awarię.
TVN24/x-news
- Na dworcu była masakra, bo mówili co chwilę, że pociąg będzie za 15 minut i czekaliśmy. Jechaliśmy z Tarnobrzega ponad 20 godzin. Jestem wyczerpana i mam dość polskich kolei na najbliższe pięć lat - mówiła jedna z pasażerek pociągu.
Z powodu nawałnicy zalane są szpitale i dworzec PKP w Poznaniu. W Wielkopolsce strażacy wyjeżdżali 700 razy do wyrwanych drzew i podtopionych piwnic. W jednej wsi na Dolnym Śląsku woda zalała kilkanaście domów. Burza oszczędziła Pomorze Zachodnie - od soboty było około 20 interwencji przy połamanych gałęziach. W gminie Kołbaskowo nie było prądu, do 9 Enea usunęła awarię.
TVN24/x-news

Radio Szczecin