49 lat temu wojsko i milicja strzelała do protestujących robotników w Szczecinie, zginęło 16 osób. We wtorek przed tablicami upamiętniającymi ofiary prezydent Andrzej Duda złożył kwiaty.
Zbigniew Wydra, pracownik Stoczni Szczecińskiej, który brał udział w wydarzeniach grudniowych pamięta, jakie wiersze wtedy mówiono w Szczecinie.
- 17 grudnia roku pamiętnego, wybuch tu na stoczni Adolfa Warskiego, komenda zburzona, KBW spalone, gdzie się mają podziać pająki czerwone - wspomina Wydra.
Najmłodszą ofiarą Grudnia'70 roku była Jadwiga Kowalczyk, która zginęła w swoim mieszkaniu.
- Tu pod stocznią. Dzieci do szkoły szły. Pod komendą zginął, na Dubois zginął przecież chłopak, tam tablica jest - wspominał jeden z uczestników zdarzeń.
To była zbrodnia komunistyczna - tak określa strzelanie do protestujących robotników Agnieszka Dąbrowska, córka doradcy "Solidarności", mecenasa Władysława Siły Nowickiego.
- To była zbrodnia komunistyczna. Przecież robotnicy wystąpili na wybrzeżu walcząc o wolność i chleb - mówiła Dąbrowska.
W obchodach wzięli udział członkowie Stowarzyszenia "Grudzień 70 - Styczeń 71", które skupia rodziny ofiar tamtych wydarzeń.

Radio Szczecin