Mija 49. rocznica masakry robotników w Szczecinie. W uroczystościach rocznicowych brał udział Prezydent RP - Andrzej Duda. O tamtych wydarzeniach i braku osądu dla tych zbrodni rozmawiali goście audycji "Radio Szczecin na Wieczór".
Były pracownik Stoczni Szczecińskiej im. Adolfa Warskiego i organizator protestów robotniczych z grudnia 1970 roku Grzegorz Durski powiedział, że nie spodziewał się, że komuniści będą strzelać do manifestantów.
- Tego się nie da zapomnieć, to jest wręcz niemożliwe. Przecież to była bardzo tragiczna sytuacja. Mówiąc szczerze, myśmy zostali tutaj sami, po drugim dniu strajku. Ponieważ w Gdańsku zaczęto powoli likwidować ten strajk. Byliśmy trochę przerażeni, ponieważ m.in. wyłączano nam prąd - wspominał Durski.
Kierownik oddziału Centrum Dialogu „Przełomy" w Szczecinie Agnieszka Kuchcińska-Kurcz powiedziała, że podwyżki, które komuniści wprowadzili przed świętami w grudniu 1970 roku, były kroplą, która przelała czarę goryczy w społeczeństwie.
- To życie było bardzo trudne już od drugiej połowy lat 60., były coraz trudniejsze warunki pracy, śrubowane normy. Potwornie trudne warunki mieszkaniowe, kwestia zaopatrzenia. To życie stawało się nieznośne, no i nastąpił wybuch - mówi Kuchcińska-Kurcz.
Historyk i prezes Radia Szczecin dr Artur Kubaj podkreślił, że do dziś nikt nie odpowiedział za zabójstwa protestujących robotników w grudniu 1970 roku, a także za inne zbrodnie PRL.
- Brakuje tego symbolicznego osądu dla zbrodni komunistycznych w Polsce. Brakuje też i w takim prostym, bezpośrednim działaniu, osądzenia poszczególnych zbrodniarzy - mówił dr Artur Kubaj.
Łącznie w grudniu 1970 roku w Gdańsku, Gdyni, Elblągu, Szczecinie i Słupsku życie straciło ponad 40 osób, a ponad tysiąc sto zostało rannych. W Szczecinie komuniści zamordowali 16 protestujących, a rannych od strzałów z broni palnej była ponad setka manifestujących.
- Tego się nie da zapomnieć, to jest wręcz niemożliwe. Przecież to była bardzo tragiczna sytuacja. Mówiąc szczerze, myśmy zostali tutaj sami, po drugim dniu strajku. Ponieważ w Gdańsku zaczęto powoli likwidować ten strajk. Byliśmy trochę przerażeni, ponieważ m.in. wyłączano nam prąd - wspominał Durski.
Kierownik oddziału Centrum Dialogu „Przełomy" w Szczecinie Agnieszka Kuchcińska-Kurcz powiedziała, że podwyżki, które komuniści wprowadzili przed świętami w grudniu 1970 roku, były kroplą, która przelała czarę goryczy w społeczeństwie.
- To życie było bardzo trudne już od drugiej połowy lat 60., były coraz trudniejsze warunki pracy, śrubowane normy. Potwornie trudne warunki mieszkaniowe, kwestia zaopatrzenia. To życie stawało się nieznośne, no i nastąpił wybuch - mówi Kuchcińska-Kurcz.
Historyk i prezes Radia Szczecin dr Artur Kubaj podkreślił, że do dziś nikt nie odpowiedział za zabójstwa protestujących robotników w grudniu 1970 roku, a także za inne zbrodnie PRL.
- Brakuje tego symbolicznego osądu dla zbrodni komunistycznych w Polsce. Brakuje też i w takim prostym, bezpośrednim działaniu, osądzenia poszczególnych zbrodniarzy - mówił dr Artur Kubaj.
Łącznie w grudniu 1970 roku w Gdańsku, Gdyni, Elblągu, Szczecinie i Słupsku życie straciło ponad 40 osób, a ponad tysiąc sto zostało rannych. W Szczecinie komuniści zamordowali 16 protestujących, a rannych od strzałów z broni palnej była ponad setka manifestujących.
Były pracownik Stoczni Szczecińskiej im. Adolfa Warskiego i organizator protestów robotniczych z grudnia 1970 roku Grzegorz Durski powiedział, że nie spodziewał się, że komuniści będą strzelać do manifestantów.
Kierownik oddziału Centrum Dialogu „Przełomy" w Szczecinie Agnieszka Kuchcińska-Kurcz powiedziała, że podwyżki, które komuniści wprowadzili przed świętami w grudniu 1970 roku, były kroplą, która przelała czarę goryczy w społeczeństwie.

Radio Szczecin
