Przejście graniczne między Świnoujściem a Ahlbeckiem jest dokładnie strzeżone przez policję. Nie ma szans, by przedostać się przez granicę bez wykonania testu na Covid-19.
We wtorek o poranku otwarto tam punkt szybkich testów na granicy z Meklemburgią-Pomorzem Przednim. To już drugie takie miejsce w regionie, pierwszy otwarto na granicy Lubieszyna i Linken.
Na miejscu był Jacek Nastalczyk z Inicjatywy Obywatelskiej na Rzecz Otwartych Granic Freie Grenzen. Jak mówi, nie ma wielkich szans, by ominąć wykonywanie na granicy testów.
- No nie prześliźnie się mysz przez to przejście graniczne. Nie ma możliwości o żadnej przypadkowej nieobecności, czy jak to często ma miejsce na wysokości Szczecina. Patrole jeżdżą z przejścia na przejście i w zasadzie szansa, że kogoś złapią na przekraczaniu granicy bez testu, jest stosunkowo mała - mówi Nastalczyk.
Jak dodaje, problem z przekraczaniem granic nie dotyczy tylko Polaków, ale również Niemców, którzy mieszkają w Świnoujściu.
- Dopiero teraz ujawniają się Niemcy, którzy wiodą normalne życie w Polsce. Nie byliśmy tego aż tak świadomi. Pod Szczecinem jest tak, że głównie Polacy mieszkają w Niemczech, ewentualnie mieszane polsko-niemieckie małżeństwa, ale mieszkają w Niemczech. W Świnoujściu wygląda to na odwrót - mówi Jacek Nastalczyk.
Pracownicy transgraniczni muszą zrobić test co cztery dni, a kosztuje on 10 euro. Dla pozostałych osób przekraczających granicę jest dwa razy droższy.
Na miejscu był Jacek Nastalczyk z Inicjatywy Obywatelskiej na Rzecz Otwartych Granic Freie Grenzen. Jak mówi, nie ma wielkich szans, by ominąć wykonywanie na granicy testów.
- No nie prześliźnie się mysz przez to przejście graniczne. Nie ma możliwości o żadnej przypadkowej nieobecności, czy jak to często ma miejsce na wysokości Szczecina. Patrole jeżdżą z przejścia na przejście i w zasadzie szansa, że kogoś złapią na przekraczaniu granicy bez testu, jest stosunkowo mała - mówi Nastalczyk.
Jak dodaje, problem z przekraczaniem granic nie dotyczy tylko Polaków, ale również Niemców, którzy mieszkają w Świnoujściu.
- Dopiero teraz ujawniają się Niemcy, którzy wiodą normalne życie w Polsce. Nie byliśmy tego aż tak świadomi. Pod Szczecinem jest tak, że głównie Polacy mieszkają w Niemczech, ewentualnie mieszane polsko-niemieckie małżeństwa, ale mieszkają w Niemczech. W Świnoujściu wygląda to na odwrót - mówi Jacek Nastalczyk.
Pracownicy transgraniczni muszą zrobić test co cztery dni, a kosztuje on 10 euro. Dla pozostałych osób przekraczających granicę jest dwa razy droższy.

Radio Szczecin