W pożarze domu w Robach - koło Trzebiatowa - para straciła dobytek całego swojego życia. Byli też przekonani, że żywcem spłonął ich pupil.
- Zobaczyłam ten dym, to od razu zapytałam: "Gdzie jest Czort?". Okazało się, że w środku, więc zaczęłam biec, ale chłopak mnie przytrzymywał. Nie mogłam sobie poradzić z tymi emocjami, że on żywcem może się palić. Jak wyszedł z tego domu, to było szczęście w nieszczęściu - płacz, ale i śmiech. Czorti dostał już dzisiaj dwa zastrzyki. Widać, że schronił się, gdzieś pod biurkiem, gdy strażacy otworzyli drzwi, to piesek sam wybiegł - mówili właściciele psa - Ilona Chełminiak i Dawid Rachwał.
Czort jest pod stałą opieką weterynarza.

Radio Szczecin