Sąd Rejonowy dla Warszawy-Mokotowa rozpatrzy w czwartek sprawę ewentualnego aresztu dla Zbigniewa Ziobry. Wnioskuje o to prokuratura, która wcześniej uzyskała na to zgodę Sejmu. Śledczy zarzucają byłemu ministrowie sprawiedliwości 26 przestępstw, w tym kierowanie zorganizowaną grupą, która miała defraudować pieniądze z Funduszu Sprawiedliwości.
- Dla mnie osobiście jest to dowód na to, że Zbigniew Ziobro ma coś na sumieniu i obawia się wyroku, bo gdyby nie miał nic na sumieniu, to po prostu byłby przed sądem stanął. Ja bym na pewno tak zrobiła. Więc jeżeli ktoś ucieka przed wymiarem sprawiedliwości, jeśli ktoś głośno krzyczy o dyktaturze, a ciążą na nim zarzuty, to znaczy, że jednak sam zaświadcza własnym zachowaniem o tym, czego się możemy po nim spodziewać - mówi Biejat.
PiS spodziewa się, że sąd negatywnie rozpatrzy wniosek prokuratury. Zdaniem Mariusza Goska z PiS śledczy w sprawie Funduszu Sprawiedliwości działają z pobudek czysto politycznych. Zapowiada, że jego partia będzie wykazywać nadużycia prokuratury.
- Upadł już przede wszystkim areszt, jeżeli chodzi o pana Dariusza Mateckiego. Upadły też w części środki wolnościowe. Tutaj orzekał pan Gonciarek. Bezzasadność tych zarzutów topnieje. Prokuratura jest naprawdę w popłochu. Stwierdzili sami, że aresztowali posła z immunitetem międzynarodowym. My po kolei będziemy ujawniali faktyczne afery w tym zespole, które się działy - mówi Gosek.
Tymczasem polskie władze nadal nie otrzymały oficjalnego potwierdzenia przyznania azylu politycznego na Węgrzech dla Zbigniewa Ziobry. Były minister sprawiedliwości twierdzi, że go otrzymał. Zbigniew Ziobro przebywa obecnie poza granicami Polski.
Edycja tekstu: Kamila Kozioł

Radio Szczecin