Prawie sto tysięcy złotych za nadgodziny za trzy lata. Sąd Okręgowy w Łodzi uznał, że zadania zlecone pracownikowi były niemożliwe do wykonania w osiem godzin, więc mężczyzna musiał pracować znacznie dłużej.
Mężczyzna przez trzy lata pracował w zadaniowym czasie pracy w branży finansowej. W praktyce swoje obowiązki wykonywał znacznie dłużej niż te ustawowe 8 godzin dziennie, a dodatkowe zadania realizował również w soboty i niedzielę, żeby ze wszystkim zdążyć.
Pracownik zbierał dowody, maile, wiadomości z komunikatorów i smsy. Materiał wykazał, że nadgodziny wynikały z organizacji pracy i oczekiwań pracodawcy, a nie z decyzji pracownika, informuje adwokat Grzegorz Ilnicki.
- Każdy pracodawca ma obowiązek w zadaniowym czasie pracy wymiarować te zadania pod kątem czasu pracy. To jest wymóg, bez którego nie może prawidłowo funkcjonować zadaniowe czy z pracy - Ilnicki.
Proces trwał około dwóch lat, a wyrok jest prawomocny.
Niektórzy pracodawcy unikają płacenia za nadgodziny, tłumacząc się zadaniowym czasem pracy. Jeśli jednak nie da się wykonać zadań w osiem godzin, pracownikowi przysługuje wynagrodzenie za nadgodziny.
Pracownik zbierał dowody, maile, wiadomości z komunikatorów i smsy. Materiał wykazał, że nadgodziny wynikały z organizacji pracy i oczekiwań pracodawcy, a nie z decyzji pracownika, informuje adwokat Grzegorz Ilnicki.
- Każdy pracodawca ma obowiązek w zadaniowym czasie pracy wymiarować te zadania pod kątem czasu pracy. To jest wymóg, bez którego nie może prawidłowo funkcjonować zadaniowe czy z pracy - Ilnicki.
Proces trwał około dwóch lat, a wyrok jest prawomocny.
Niektórzy pracodawcy unikają płacenia za nadgodziny, tłumacząc się zadaniowym czasem pracy. Jeśli jednak nie da się wykonać zadań w osiem godzin, pracownikowi przysługuje wynagrodzenie za nadgodziny.
Edycja tekstu: Natalia Chodań

Radio Szczecin