Unia Europejska przekaże Grecji pomoc finansową, by zapewnić stabilność strefy euro - tak brzmi deklaracja przyjęta na zakończenie pierwszego dnia unijnego szczytu w Brukseli. Nowy pakiet pomocowy ma być gotowy na początku lipca, pod warunkiem, że Ateny wdrożą plan oszczędnościowy.
Żadne, konkretne sumy nowego pakietu pomocowego nie padły. Eksperci mówią, że Grecja potrzebuje dodatkowych około stu miliardów euro do 2014 roku. Natomiast pomoc natychmiastowa to 12 miliardów euro w najbliższych kilkunastu dniach, w przeciwnym razie Grecja zbankrutuje. Ale unijni przywódcy stwierdzili jasno - najpierw cięcie budżetowe i wdrożenie planu prywatyzacji. Kluczowe będzie głosowanie w greckim parlamencie nad programem oszczędnościowym w przyszłym tygodniu."Sfinalizowanie tych prac jest sprawą wyjątkowo pilną" - powiedział przewodniczący Rady Europejskiej Herman Van Rompuy. Jeśli będzie zgoda wtedy na początku lipca powinien powstać zarys drugiego pakietu pomocowego. "Jest wola wśród krajów członkowskich, by zrobić co się da, by uratować stabilność strefy euro" - powiedział szef Komisji Europejskiej Jose Barroso.
Unijni liderzy zgodzili się, że ciężar wsparcia dla Grecji wezmą na siebie nie tylko kraje strefy euro z budżetów narodowych, ale także inwestorzy prywatni, w większości banki, na zasadzie dobrowolności. Mają one zamieniać greckie obligacje, których termin wykupu kończy się, na nowe papiery.
Unijnym liderom nie dane było przyjąć pakietu sześciu reform wzmacniających dyscyplinę finansową, który pozwoliłby uniknąć kryzysu w przyszłości. Tak zwany sześciopak nie został poddany pod głosowanie w Parlamencie Europejskim w związku z różnicą zdań między europosłami i unijnymi krajami. Deputowani domagają się zapisania automatyzmu sankcji wobec niesubordynowanych państw, które nie trzymają w ryzach budżetów, na co nie chcą się zgodzić europejskie rządy.
O wolę do kompromisu do krajów członkowskich zaapelował przewodniczący Parlamentu Europejskiego. "Bez tego rozwiązania, które leży na stole, Unia Europejska nie będzie sprawna, ani jeśli chodzi o odpowiadanie na kryzys w przyszłości, ani tez na wyjście z obecnego kryzysu" - podkreślił szef Europarlamentu Jerzy Buzek. W najbliższych dwóch tygodniach będą prowadzone negocjacje w tej sprawie. Jeśli nie będzie porozumienia, wtedy Polska, która rozpoczyna przewodnictwo w Unii w przyszłym tygodniu, będzie musiała przejąć nadzór nad rozmowami.
Unijni liderzy zgodzili się, że ciężar wsparcia dla Grecji wezmą na siebie nie tylko kraje strefy euro z budżetów narodowych, ale także inwestorzy prywatni, w większości banki, na zasadzie dobrowolności. Mają one zamieniać greckie obligacje, których termin wykupu kończy się, na nowe papiery.
Unijnym liderom nie dane było przyjąć pakietu sześciu reform wzmacniających dyscyplinę finansową, który pozwoliłby uniknąć kryzysu w przyszłości. Tak zwany sześciopak nie został poddany pod głosowanie w Parlamencie Europejskim w związku z różnicą zdań między europosłami i unijnymi krajami. Deputowani domagają się zapisania automatyzmu sankcji wobec niesubordynowanych państw, które nie trzymają w ryzach budżetów, na co nie chcą się zgodzić europejskie rządy.
O wolę do kompromisu do krajów członkowskich zaapelował przewodniczący Parlamentu Europejskiego. "Bez tego rozwiązania, które leży na stole, Unia Europejska nie będzie sprawna, ani jeśli chodzi o odpowiadanie na kryzys w przyszłości, ani tez na wyjście z obecnego kryzysu" - podkreślił szef Europarlamentu Jerzy Buzek. W najbliższych dwóch tygodniach będą prowadzone negocjacje w tej sprawie. Jeśli nie będzie porozumienia, wtedy Polska, która rozpoczyna przewodnictwo w Unii w przyszłym tygodniu, będzie musiała przejąć nadzór nad rozmowami.

Radio Szczecin