Z asystą honorową pochowano w Koszalinie płk. Wacława Krzyżanowskiego, stalinowskiego prokuratora, który odpowiada za śmierć Danuty Siedzikówny ps. "Inka" - sanitariuszki Armii Krajowej. Minister obrony narodowej jest oburzony.
Jak powiedział "Rzeczpospolitej" Zbigniew Izraelski z 8 Koszalińskiego Pułku Przeciwlotniczego, zgoda była podyktowana tym, że zmarły był żołnierzem Ludowego Wojska Polskiego i uczestniczył w bitwie pod Lenino. Wojsko nie wiedziało jednak o jego prokuratorskiej przeszłości.
"Inka" była sanitariuszką wileńskiej brygady Armii Krajowej. W 1946 roku po aresztowaniu przez bezpiekę za działalność w podziemiu niepodległościowym została zastrzelona w gdańskim więzieniu. We wrześniu IPN odnalazł miejsce, gdzie najprawdopodobniej spoczywają jej szczątki.

Radio Szczecin