Kraje Zachodu rozpoczęły ewakuację tysięcy afgańskich tłumaczy z kraju. Chodzi o Afgańczyków, którzy przez ostatnich 20 lat pracowali dla wojsk NATO lub międzynarodowych organizacji.
Teraz grozi im śmierć z rąk talibów. Nie wiadomo, jak wiele takich osób uda się wydostać z Afganistanu, bo talibowie są coraz bliżej Kabulu.
Lokalni tłumacze byli kluczowymi osobami dla wojsk NATO, ale także dla międzynarodowych organizacji pomocowych czy dla dziennikarzy, pracujących w Afganistanie. Przez talibów są oni uważani za zdrajców, pracujących na rzecz okupanta.
Władze Stanów Zjednoczonych już kilka tygodni temu zapowiedziały uruchomienie specjalnego programu, by tłumacze mogli wraz z rodzinami osiedlić się w USA. Wobec szybkich postępów ofensywy talibów w ostatnich godzinach akcja znacznie przyspieszyła.
"Przyjęliśmy już w USA ponad 1200 osób, które z nami pracowały, a w następnych dniach i tygodniach będą lądowały kolejne samoloty" - mówił rzecznik Departamentu Stanu USA Nad Price.
Tłumaczy ewakuuje też Wielka Brytania, a Kanada poinformowała, że przyjmie 20 tysięcy afgańskich uchodźców. Francja z kolei chce przyjąć afgańskich pracowników organizacji praw człowieka.
Nie wiadomo jednak na razie, jak wiele osób uda się ewakuować, bo do tej pory wyjechała jedynie niewielka część spośród tłumaczy. Część z nich ze względu na walki nie jest w stanie dostać się do Kabulu. Czasu zostało niewiele, bo nie jest wykluczone, że w ciągu kilku dni może rozpocząć się bitwa o afgańską stolicę, co uniemożliwi wyloty samolotem.
Według agencji Reutera, Stany Zjednoczone miały już poprosić o pomoc Albanię, Kosowo oraz kilka innych krajów. Państwa te miałyby przyjąć Afgańczyków do czasu, aż Amerykanie uporają się z formalnościami wizowymi.
Lokalni tłumacze byli kluczowymi osobami dla wojsk NATO, ale także dla międzynarodowych organizacji pomocowych czy dla dziennikarzy, pracujących w Afganistanie. Przez talibów są oni uważani za zdrajców, pracujących na rzecz okupanta.
Władze Stanów Zjednoczonych już kilka tygodni temu zapowiedziały uruchomienie specjalnego programu, by tłumacze mogli wraz z rodzinami osiedlić się w USA. Wobec szybkich postępów ofensywy talibów w ostatnich godzinach akcja znacznie przyspieszyła.
"Przyjęliśmy już w USA ponad 1200 osób, które z nami pracowały, a w następnych dniach i tygodniach będą lądowały kolejne samoloty" - mówił rzecznik Departamentu Stanu USA Nad Price.
Tłumaczy ewakuuje też Wielka Brytania, a Kanada poinformowała, że przyjmie 20 tysięcy afgańskich uchodźców. Francja z kolei chce przyjąć afgańskich pracowników organizacji praw człowieka.
Nie wiadomo jednak na razie, jak wiele osób uda się ewakuować, bo do tej pory wyjechała jedynie niewielka część spośród tłumaczy. Część z nich ze względu na walki nie jest w stanie dostać się do Kabulu. Czasu zostało niewiele, bo nie jest wykluczone, że w ciągu kilku dni może rozpocząć się bitwa o afgańską stolicę, co uniemożliwi wyloty samolotem.
Według agencji Reutera, Stany Zjednoczone miały już poprosić o pomoc Albanię, Kosowo oraz kilka innych krajów. Państwa te miałyby przyjąć Afgańczyków do czasu, aż Amerykanie uporają się z formalnościami wizowymi.

Radio Szczecin
