Przed Ministerstwem Zdrowia odbył się protest przeciwko planowanym zmianom w finansowaniu opieki psychiatrycznej.
Chodzi o Centra Zdrowia Psychicznego, które po zakończeniu programu pilotażowego mogą zostać obłożone sztywnymi, biurokratycznymi wymogami. Członek Rady do spraw zdrowia psychicznego doktor Marek Balicki punktuje zamiary urzędników.
- Narodowy Fundusz Zdrowia i Ministerstwo Zdrowia w różnych obszarach szuka oszczędności. Opieka psychiatryczna od lat jest takim miejscem, które jest dyskryminowane. Wdrożenie w pełni pilotażu będzie kosztować kilkaset milionów złotych rocznie, niewielka kwota, no ale jak szuka się oszczędności, to szuka się wszędzie, a najłatwiej je znaleźć tam, gdzie siła polityczna jest najmniejsza - mówił Balicki.
Do tej pory placówki otrzymywały tak zwany ryczałt na populację, czyli określoną pulę pieniędzy w zależności od liczby mieszkańców danego regionu. Teraz, jak obawiają się protestujący, w życie wejdzie zasada „fee for service”, czyli rygorystyczne płacenie za każdą pojedynczą wizytę.
Uczestniczka akcji „Tak dla Centrum Zdrowia Psychicznego” Katarzyna Boguszewska, uważa, że to sparaliżuje system.
- Wymuszone zostaje na centrach absolutne skupienie się na rozliczaniu się właśnie z tych produktów. Tam każdy człowiek jest nazywany świadczeniobiorcą produktu i te produkty sprawozdawcze trzeba wyliczyć i musi ich być tyle albo tyle. Od tego będą zależały dalsze losy tego centrum, jego finansowanie, jego samodzielność - podkreśla Boguszewska.
Zdaniem ekspertów, plany resortu zdrowia oznaczają, że zamiast na realnej pomocy chorym, placówki będą musiały skupić się na biurokracji i wyrabianiu urzędniczych norm.
- Narodowy Fundusz Zdrowia i Ministerstwo Zdrowia w różnych obszarach szuka oszczędności. Opieka psychiatryczna od lat jest takim miejscem, które jest dyskryminowane. Wdrożenie w pełni pilotażu będzie kosztować kilkaset milionów złotych rocznie, niewielka kwota, no ale jak szuka się oszczędności, to szuka się wszędzie, a najłatwiej je znaleźć tam, gdzie siła polityczna jest najmniejsza - mówił Balicki.
Do tej pory placówki otrzymywały tak zwany ryczałt na populację, czyli określoną pulę pieniędzy w zależności od liczby mieszkańców danego regionu. Teraz, jak obawiają się protestujący, w życie wejdzie zasada „fee for service”, czyli rygorystyczne płacenie za każdą pojedynczą wizytę.
Uczestniczka akcji „Tak dla Centrum Zdrowia Psychicznego” Katarzyna Boguszewska, uważa, że to sparaliżuje system.
- Wymuszone zostaje na centrach absolutne skupienie się na rozliczaniu się właśnie z tych produktów. Tam każdy człowiek jest nazywany świadczeniobiorcą produktu i te produkty sprawozdawcze trzeba wyliczyć i musi ich być tyle albo tyle. Od tego będą zależały dalsze losy tego centrum, jego finansowanie, jego samodzielność - podkreśla Boguszewska.
Zdaniem ekspertów, plany resortu zdrowia oznaczają, że zamiast na realnej pomocy chorym, placówki będą musiały skupić się na biurokracji i wyrabianiu urzędniczych norm.
Edycja tekstu: Michał Tesarski

Radio Szczecin