Jeden z przywódców talibów, którzy kontrolują Afganistan, powiedział, że jest jeszcze za wcześnie na stwierdzenie, w jaki sposób rebelianci przejmą władzę w kraju.
Dodał, że bojownicy, którzy weszli do Kabulu dostali rozkaz, by szanować cywilów i pozwolić im wrócić do normalnego życia.
W niedzielę późnym wieczorem talibowie ogłosili koniec wojny w Afganistanie. Zajęli pałac prezydencki w Kabulu i mają de facto pełnię władzy w kraju. Rebelianci przejęli kontrolę nad całym krajem w dziewięć dni, zanim zdążyły się stamtąd wycofać wszystkie wojska Stanów Zjednoczonych i NATO.
Amerykański Departament Stanu poinformował, że cały personel ambasady w Kabulu został bezpiecznie ewakuowany na tamtejsze lotnisko, które jest zabezpieczane przez amerykańskich żołnierzy. Kabul opuściła większość dyplomatów państw zachodnich.
Prezydent Afganistanu, Ashraf Ghani uciekł z kraju, za granicę wyjechali też wiceprezydent, minister obrony, szef parlamentu i inni politycy. Część członków dotychczasowego rządu prowadzi obecnie rozmowy z talibami o ustanowieniu przejściowego rządu.
Oprócz Kabulu talibowie kontrolują wszystkie inne miasta w Afganistanie i większość baz wojskowych. Przejęli też podarowany afgańskiej armii przez USA sprzęt, broń, śmigłowce czy nowoczesne systemy obronne.
Weszli również do bazy Bagram, do niedawna największej amerykańskiej bazy w Afganistanie będącej symbolem kończącej się właśnie 20-letniej misji NATO.
W ostatnich dniach z Afganistanu wyjechały tysiące afgańskich żołnierzy, którzy uciekali ze swoich baz przed talibami. Część z nich schroniła się w Iranie, część w Uzbekistanie.

Radio Szczecin
